|
Dmytro Todorowycz Kostaszczuk 1924 rok urodzenia
- Może Pan powiedzieć, czy na tej wsi mieszkali Żydzi po wojnie i do wojny? Dużo ich było ?
- Mieszkali Żydzi. - Dużo ich było? - Na przykład, tutaj, w naszej wsi, można powiedzieć, nawet miejsca, ja wiem, gdzie te sklepy były. Więc mamy tak: Lejbiczka jedna, Bunia drugi, Priva trzeci, był taki Szmil, takie nazwisko, wiecie, żydowskie, więc jeszcze był jeden tam na górze, nie pamiętam jego nazwiska, ale to tak było w naszej wsi, to mała wioska, ale na wiosce w pobliżu, tam było dużo i wiele sklepów mieli, ale tutaj sklepy małe były, byli tacy - kto mógł, to handlował i z tego żył. - Jak inni mieszkańcy traktowali Żydów? - Nieźle. Mogli powiedzieć, że źle, kiedy to się stało, kiedy już po tej biedzie Rosjanie odchodzili i zostawili broń w Storożyńce dla tych Żydów, to powiedzieli, że gdy Rumuni będą atakować, żeby oni ich kto skąd potrafi... My przecież nie wiedzieli i myśleli, że są dobre i potem rosyjskie wsi, oni nie wiedzieli że Rosjanie uciekają ... Więc tak było, rozumiecie, gdyby oni to wiedzieli, to nigdy tego nie zrobiliby. Kiedy Rumuni zaczęli atakować, zaczęli ich zabijać i tam bardzo wiele z nich, to wojsko upadło w Storożyńce. Wtedy Rumuni rozkazali ludziom zabijać wszystkich, ludzie są ludzie, wiecie. Jedne są dobre, inne nie są dobre, chociaż kiedyś były dobre tylko gdy coś powiedziano im na ucho, że mogą to zrobić, to robili, co chcieli i porządku nie było. Kiedy to wszystko się odbywało to przez czterdzieści dni nie było tutaj żadnych władz. Na przykład, nawet u nas na wsi, wszędzie, ponieważ gdy to usłyszeli, że to tak, to prawie każdy na wsi to robił z Żydami, prawie, prawie. - Jak zwykle zarabiali Żydzi? Tutaj na wiosce? - Tak jak teraz… - Handel? - Handel, biznes, biznes. Poszedł do Czerniowiec, tam kupił trochę tańsze, a tutaj sprzedał i tak zarabiał. I dla nas to było dobrze, że nie potrzebowaliśmy biegać. Tu jest sklep, biorą troszeczkę i nakładają dopłatę i z tego żyją, tak było i wtedy. Był jeden biedny Żedeński, że on tylko jajka sprzedawał, chodził sobie wioską i miał dwa kosze, chodził wszędzie od chaty do chaty, było tak, że szedł drogą i my nieraz i moja stara, wtedy za czasów Rumunii jajko kosztowało pięćdziesiąt Banów i dwadzieścia pięć Banów, to Ban było po rumuńsku, oni sprzedawali, mieli jakiegoś grosza. Jemu było dobrze, ponieważ on to zebrał, nawet w Czerniowcach, może drożej, takie obroty. I co w tym było złego? Teraz przecież tak samo, tutaj taki system, już teraz inny system, za Rumunii był swój system, teraz idą do biznesu i to się nazywa biznes, ale kiedyś za Rosjan nie wolno było kupić paczki drożdży, bo mówiono, że to spekulacja i nie wolno było sprzedawać, ale na pewno powstałby ten sam biznes. - Pan pamięta, czy ojciec Pana handlował z Żydami? - Nie handlował z Żydem, ale mieszkali razem. Mój ojciec miał, jak powiedzieć, olejną – taką fabrykę, że robił olej i miał trochę pieniędzy, bo mój tata nie był bogaty, jak miał trzy hektary pola - to nazywał się średnim chłopem. Tata i tak miał trzy hektary pola, miał konia i woził dla Żydów z Czerniowiec manufakturę. Tutaj siadali sobie wieczorem na furę i przez noc już w Czerniowcach. Tam biorą żywność, manufakturę, coś jeszcze, wszystkiego nabiorą i stamtąd tutaj do sklepu wiozą. Za to mojemu ojcu płacili. Gdy nie było pieniędzy, to tata wypożyczał u nich, oni wypożyczali u taty. Więc nie każdy miał tak, że miał swój interes i miał za co wynająć innych. Wiecie, własne gospodarstwo potrzebowało pewnych kosztów, Żydzi tego nie mieli, ponieważ nie mieli własnego pola, wszystko tak, bydło nie utrzymywali, co miał, za co żyć, żył z pieniędzy, jak teraz, na przykład. (…) - Do szkoły Pan chodził z żydowskimi dziećmi? Czy tylko z Ukraińcami? - Na przykład, Żydzi mieli swoją szkołę, mieli, chodzili, w Staniwciach była ta szkoła, tam była polska szkoła, była niemiecka szkoła, a Rumuni mieli tutaj. I na wsi była szkoła, ale Żydzi z nami nie chodzili. - Kiedy Pan był dzieckiem, bawił się Pan z żydowskimi dziećmi? - My, na przykład, nie, ponieważ jestem tutaj, to nie było tak czasu, na wsi było mało dzieci żydowskich, był jeden tam na prawym wzgórzu, on chodził aż stamtąd tutaj, do szkoły, więc spotykaliśmy, rozmawialiśmy, gadaliśmy, nic takiego, razem mieszkali. Oni byli tacy, że nie za bardzo chcieli takiego, dyscyplina u nich była, niech Pan nie uważa, że wolno było komukolwiek pójść kiedykolwiek i, raczej, nie mieliśmy kiedy z nimi gadać, przecież mieliśmy gospodarstwo domowe, dużo pacy. - Może Pan wie gdzie znajdował się dom modlitwy? Synagoga czy cmentarz żydowski? W Dolnych Staniwciach. - Teraz jest akademik, tam został zbudowany taki kościół. - Może tu zostały domy, które są związane z Żydami, w których oni kiedyś mieszkali, czy teraz na tych miejscach są nowe domy? - Są takie, u nas na wsi te sklepy, gdzie mieszkali Żydzi, tam są takie ładne sklepy, tam płaszcze były, kiedy tam istniał sklep, właśnie tak i pozostało, za Rosjan tam był sklep i teraz tam też sklep. W trzech innych miejscach zostały zbudowane chaty. - Pan pamięta, jak wybuchła II wojna światowa i co się stało z Żydami na wsi Pana? - Zaczekaj, w jakim to roku było? - 1941, kiedy Rumuni przyszli - co się stało z Żydami? - W tych czasach, jak to powiedzieć, pamiętam o tym, w 1943 roku, jak odstępowali Rosjanie i zostawili tam broń, więc tam zostali rozstrzelani, to był czterdziesty trzeci rok, ale na początku czterdziestego pierwszego... - Może gdzieś na wsi byli rozstrzeliwani Żydzi, czy ich zbierano razem? - Wtedy gdy w czterdziestym trzecim, kiedy Rosjanie odeszli i kiedy Żydzi strzelali w Rumunów, wredy Rumuny wydeli roykaz do ludzi: "Róbcie, co chcecie". - Przez kogo byli rostrzeliwane Żydzi, przez Rumunów czy miejscowych? - Rumuni rozstrzeliwali, to rozkaz był, wojsko... a tu ludzi... - Nasi Ukraińcy? - Таk, byli bardzo biedni, jeden bardziej od drugiego. - Może tu są rodziny, jakie ukrywałi Żydów przez jakiś czas, gdy była tu armia? - Byli tacy ludzie, przy drodze, tak stroną, stroną, stroną... Mało kto tam dochodził. A tutaj po tej stronie drogi niema. - Pan pamięta te rodziny, jaki przechowywali? - Te? Тe nie, tego nie wiem. To na okolice, wiecie, jedną-dwie nocy przenocował ponieważ to nie długo trwało - ta walka, to zniszczenie... To jedną noc lub dwie, no niech tydzeń. Po tym wszystkim wszyscy migrowali do Czerniowic, a tam byli już inne rozkazy, inne porządki. W tym czasie, po tym wszystkim, po tej rewolucji, po walce tej przychodzili kobiety i mężczyźni, ciężko to było, ciężko było dostać zapałki lub drożdży... Chodzili po wsiach, sprzedali pośród ludzi i nadal więc mieli pieniędzy. Mama przygotowywała i przychodzili i zapoznawali się z nami, tu każdy ich szanował no nic takiego, bali się. - Po wojnie zostali jakieś Żydzi na wsi? Czy ich juz nie było? - Po wojnie nie było, już póżniej oni się pojawiali (…) - Jak Pan uważa, dlaczego ludzie na wsiach nie byli żeczliwi wobiec Żydów? - W spokojne czasy nic nie było, to już kiedy wybuchła wojna, zaczęła ta taka różna rewolucja, bałagan, nie ma porządku, prawa nie było, naród już stanął, największy naród, który mógł ... - Może oni zazdrościli Żydom? - Żydzi mieli pieniądze, ale biedni nie mieli i wiele było naszych chłopów, którzy brali udział w pogromach Żydów, ponieważ mieli za co - mieli pieniądze i robili. Pomiędzy sobą mówili tak: "Hej, no – mówi – wiedziałem że Żyd jadł chleb z masłem". Odpowiada: "Hej, wiedziałeś ale nie jadłeś, jak zarobię to będę i ja jadł". Dla tego tak się i zachowywali. - Wśród Żydów też byli biedni i bogaci? - Żydzi byli. - Oni pomagali sobie nawzajem? Ci bardziej bogaci biednym? - Oczywiście, Żydzi żyli razem, tak mówią, że biedny był ten Żyd, który chodził i zbierał jaja, tam kupuje, tam, wiecie, i więc... Ale żyli, żyli, nieźle żyli. Żyd jadł chleb z masłem, chociaż nie miał krowy, pola nie miał, ale żył. Czterdziestego roku, kiedy przyszli Rosjanie, przypomniałem to sobie, nastał taki porządek, że wszystkim dawano pole, dzielono pomiędzy wszystkimi. Dla wszystkich ludzi, po ilu tam wychodziło – akrów lub hektarów... Również dali Żydom, wszyscy Żydzi napisali, ten Kieba, mamy tu takie pole o nazwie Kieba. Na tej Kiebie podzielili pole dla Żydów, że dostali około po pół hektara, może więcej. Ale to ja pamiętam, bo ja to wiem, bo im dano pole „nieudane”, jak to się mówiło... Oni więc zaczęli zatrudniać ludzi, ojciec chciał to orać, coś robić... Na polu trzeba pracować, ale tak długo nie trwało, chociaż niektóre pracowali na tym polu, niektóre nie... Więc to tak zostało i zarosło, że nic z tego nie wyszło i powoli to minęło. Żyd się starał, żeby było łatwiej. - Pamięta Pan tradycje gminy żydowskiej, co było zakazane, co było wolno? - Oni mieli swój dom modlitwy, swoją szkołę, Rumuni im tego nie zakazywali, chodzili do szkoły, modlili się. Bo ja nie wiem, jak Rosjanie, tego nie powiem... Przy Rumunach wiem, że im nic nie zakazywano, mogłeś pójść się pomodlić do kościoła, do Polaków, do Niemców, przecież tu była szkoła niemiecka, był kościół niemiecki i wolno było tam chodzić, ale Rosjanie zakazali, zakazali i nam nasz... Tak to więc było, byli razem, to tylko przy Rosjanach zakazywali i im, i nam... Taki był porządek, stalinowski porządek. Mieli w polu pszenicę, żyto, musieli żąć, byli Żydzi, który chodzili na pole. Nie wszyscy byli takie, wiesz, że nie chcieli. Tam przychodzili na pole z sierpem, ponieważ nie było kombajnów, to musieliśmy wszystko robić ręcznie. Byli tam nasze i pokazywali im, jak się żnie i się wiąże wiążka, bo nie było kiedy młócić cepem, ludzi wszystko pokazywali, ale nie zbyt chcieli tam pracować. br /> - Nie byli przyzwyczajeni do pracy fizycznej. - Таk, tak, nie za bardzo chcieli, jedni pracowali, inni tak sobie, inni zupełnie nie szli na to pole. Którzy byli bogaci, to mieli coś do życia. - Jak Pan uważa, dlaczego Żydzi zajmowali się właśnie handlem? - То jest ich zawód, jak się mówi. - Аle nasi potrafią tylko pracować. - A nasi do innej pracy nawet nie będą zdolni. Dla czegoś tak jest. Tak to było, że się nie potrafi zrobić nic innego robić. - Może Pan pamięta, czy oni coś wypożyczali - To nie. Oni, jak to się mówi, na przykład, gdy wypożyczyłeś pieniądze – ile wypożyczyłeś, tyle oddajesz, procentu nie brali! Procentów nie było, gdy coś mi wypożyczyłeś, to zrobiłeś dla mnie dobrze. - Аle może z kogoś brali procent? - Nie mogę powiedzieć. Wiem, że kiedy mój ojciec potrzebował pieniądze, to trzymaj ile potrzebujesz, wypożyczył, a kiedy zarobił, to już miał i zwrócił pieniądze, ale o procentach nie wiem, czy tak było, wiem tak, że przyszedł, wypożyczył, kiedy miał – oddał, to był taki szacunek. Dlaczego brał brał od ciebie procent, gdy mieszkamy razem, to nie było tak, że jestem na ciebie zły, czy ty taki, a ja taka, z Żydami mieszkaliśmy razem. Opowiedziałbym wam o tej sytuacji, o swojej matce, ale tego lepiej nie wiedzieć. - Jeżeli to jest związane z Żydami, to proszę opowiedzieć. - Więc moja mama chciała mieć chustkę - “turpan”... W Staniciach był jeden Żyd - Aisman. Oni mieli sklep na rogu. Fajni byli Żydzi, rozsądni i chusty mieli, i wszystkie takie produkcje. Mama chodzi, chodzi dookoła, popatrzy, a ten Żyd mówi: "Todorycho, na co tam patrzycie?" "Hej, co będę mówiła, gdy nie mam pieniędzy". "No, mówcie, czego chcecie? " "Chciałabym mieć ten turpan". "Który, który, proszę pokazać". Mama pokazała: "Ten, taki". "A, ten taki ładny". Mama, więc, mówi: "Nie mam pieniędzy, Aismanie"(...) Założył na mamę ten turpan. "Fajna" - mówi. "Nie mam pieniędzy". A on powiedział: "Słuchaj, Todorycho, teraz jest wiosna, na jesień będzisz miała, wykarmisz gęsi, sprzedasz i oddasz mi pieniędzy". Mama wraca do domu, pokazuje tacie, ale tata nie wierzy, tata pomaga mamie kupić gęsi, karmią je do jesieni, na jesień gęsi sprzedali, poszła mama oddawać pieniądze za turpan. Więc takie to oni byli, dobre byli, a wy chcecie coś na nich powiedzieć. Mama poszła i cieszyła się tym turpanem, jakby dostała go za darmo. Mówi: "wykarmisz gęsi, sprzedasz jesienią, przyniesiesz pieniądze". Po co więc ma być zły człowiek z takiego człowieka? Nigdy! Więc oni wypożyczali ludziom pieniądze i nasi wypożyczali im, ale bardziej Żydzi wypożyczali naszym. A potem, gdy miał – oddawał, nie miał – odrabiał. Koniem odrabiał, teraz samochody jeżdżą do Czerniowiec, a wtedy - fura, kto wiedział samochód. Kiedyś był hrabia, to on miał "bobik", pańskie było pole, to jego było pole. Może przyjedzie w ciągu roku cztery-pięć razy tu samochodem, to wybiegaliśmy na drogę - przyjechał samochód, to było coś wielkiego. |